Przed wizytą w Naddniestrzu miałem szereg obaw. Jak się tam dostanę? Czy wyjadę? Co zobaczę na miejscu i czy to w ogóle cywilizowane miejsce na świecie? Moje obawy okazały się niepotrzebne. Zgodnie z moją maksymą, która brzmi „wszędzie mieszkają ludzie” okazało się, że Naddniestrze to bardzo ciekawy kawałek świata o niezwykle skomplikowanej historii i silnym przywiązaniu do wolności i niezależności. Tak silnym, że mają z tego same problemy. Ale mają też i armię. Strona polskiego MSZ kategorycznie odradza wizytę w tym miejscu, tworząc atmosferę niebezpieczeństwa, braku ochrony międzynarodowej, korupcji. Istny zakazany kierunek. Nie mogłem zatem przejść obok niego obojętnie. Zapraszam zatem na krótką relację z podróży do kraju nieuznawanego przez większość świata.
CZYM JEST NADDNIESTRZE?
To rodzaj małego kraju utworzonego w wyniku referendum, które zostało przeprowadzone wśród lokalnych mieszkańców. W 1991 i 1992 Mołdawia próbowała podporządkować sobie tą część kraju, ale efekty były nieudane. Władze Mołdawii sprowokowały sytuację hasłami nacjonalistycznymi i przyjęciem ustawy o języku. W tej chwili Naddniestrze wydaje się być niezależne, ma własną konstytucję, organy państwowe, walutę a nawet armię. W zależności od kraju jego nazwa brzmi różnie. Dla rosyjskiej części świata to Pridniestrowie, dla Mołdawskiej – Transnistria a według napisów na posterunku granicznym Pridniestrowska Mołdawska Republika. Władze lokalne proszą o nieużywanie nazwy „Transnistria” w języku angielskim, ponieważ jest ona zbieżna z nazwą rumuńskiego terytorium okupacyjnego Transnistria podczas II wojny światowej. Warto wiedzieć, że w historii Naddniestrze było najbogatszym regionem Mołdawskiej SRR. W grudniu 1991 r przeprowadzono wybory w wyniku których prezydentem Naddniestrza został Igor Smirnov.

Raczej nie porozumiemy się tutaj w języku angielskim, ale ja miałem prawdziwą przyjemność poznać dwie osoby, które mówiły płynnie po polsku. To dość zaskakujące, gdy taka sytuacja pojawia się niejako na końcu świata, w kraju który oficjalnie nie istnieje, gdy odzywasz się do kogoś na ulicy po polsku a on ci odpowiada w tym samym języku. Polecam każdemu takie przyjemne przypadki.
DOJAZD DO NADDNIESTRZA
Okazuje się, że ze stolicy Mołdawii – Kiszyniowa, co pół godziny (czasami rzadziej) odjeżdżają marszrutki do Naddniestrza. Znajdziemy je na wielkim dworcu autobusowym, z którego ruszyć można w wiele miejsc Mołdawii, oraz właśnie do kraju naddniestrzańskiego. Warto mieć na uwadze, ze busy, które nas tam zawiozą nie mają klimatyzacji, a latem w Mołdawii potrafią być temperatury wyższe niż 30 stopni. Dlatego jedynym wyjściem jest zajęcie miejsca siedzącego tuż za kierowcą, ponieważ on jedyny w tym pojeździe ma otwarte okno. Cóż, sowieckie myślenie ma się tu wciąż dobrze i najwyraźniej nikt nie czuje potrzeby by to zmienić.

Podróż do Naddniestrza trwa około 1,5 godziny. W moim przypadku umilała mi ją lokalna starsza Pani, której uprzejmość i życzliwość zapamiętam na długo. Rozumiała język polski mimo, ze nim nie operowała. Tylko dzięki niej podróż upłynęła mi szybko i przyjemnie. Po dotarciu na posterunek graniczny trzeba podać swój paszport i dostaję się kartkę ze swoimi danymi, którą trzeba okazać przy wyjeździe. Tak też próbowałem zrobić, ale gdy opuszczałem Naddniestrze celnicy nie byli nią szczególnie zainteresowani. Może dlatego ze byłem tam jeden dzień. W przypadku większej ilości dni trzeba podać miejsce noclegu oraz cel wizyty. Trzeba też zarejestrować swój pobyt w tym nieistniejącym kraju uzyskując w ten sposób coś w postaci wizy. I kategorycznie nie wolno robić zdjęć przejścia granicznego, dlatego możecie je zobaczyć poniżej 🙂

Potem już tylko 20 km i po minięciu kilku lokalnych miejscowości, w tym Bendery, można wysiadać w stolicy Naddniestrza – Tyraspolu.
Dla odważnych jest jeszcze opcja dostania się z Naddniestrza bezpośrednio do ukraińskiej Odessy, do której z Tyraspola jest zaledwie 100 km. Jednak podczas mojej wizyty ze względów toczącej się wojny to przejście graniczne pozostawało zamknięte.
WOLNY KRAJ WIELU PASZPORTÓW
Najlepiej skorzystać z usług przewodnika z bogatą wiedzą zarówno historyczną jak i aktualną o tym kraju. Ja miałem przyjemność spotkać się operującym językiem polskim przewodnikiem i badaczem historii Naddniestrza, który nazywa się Rostyslav Simachenko. Kilknij w nazwisko by do niego napisać. To człowiek o ogromnej wiedzy i podobnym wzroście 🙂 Jestem przekonany, że będziecie zadowoleni z jego usług, gdy zdecydujecie się skorzystać.
W internecie krąży wiele krytycznych opinii o Naddniestrzu. Przeważają oceny, w których możemy się dowiedzieć że to skansen sowiecki. Nie mogę potwierdzić tych opinii. Oczywiście nie jest to Dubaj, ale to chyba jest jasne. Natomiast widziałem tutaj dużo uroczych, w dobrym stanie budynków, przeurocze przystanki autobusowe w centrum Tyraspola i generalnie czułem jak w całkiem normalnym, cywilizowanym kraju. O jego wyjątkowości przypominały tylko takie fakty, jak niemożność zapłacenia kartą, ponieważ Naddniestrze nie chcąc należeć do żadnej z części tzw cywilizowanego świata nie otrzymało dostępu do systemów rozliczeniowych obowiązujących u sąsiadów. Nie przeszkodziło im to w niczym – stworzyli własny system bankowy z kartami płatniczymi włącznie. Co prawda ich właścicielami mogą być tylko mieszkańcy Naddniestrza, ale to żaden problem bo właśnie dla nich zostały one stworzone. Naddniestrze od 1994 roku ma własną walutę – rubla naddniestrzańskiego, którego emituje i za którego odpowiada Bank Republiki Naddniestrzańskiej. Oczywiście ta waluta również nie jest uznawana nigdzie poza granicami tego Państwa. Jednak to żaden problem. Wszędzie są kantory, w których można rozmienić nie tylko euro i dolary ale też złotówki. Jeśli chcesz operować gotówką to najlepiej wymieniać dolary.

Ze względu na fakt, że Naddniestrze nie jest uznawane przez społeczność międzynarodową mieszkańcy tego kraju posiadają różne paszporty. Mój przewodnik pokazywał mi paszporty swojej najbliższej rodziny według których on posiadał paszport naddniestrzański, jego córka mołdawski, syn ukraiński, żona mołdawski a jej matka rosyjski. Taka sytuacja ma miejsce raczej rzadko w jakimkolwiek domu, nieprawdaż? Warto wiedzieć, że paszporty naddniestrzańskie nie są uznawane na żadnych granicach, a mieszkańcy tego kraju aby podróżować powinni posiadać paszport jakiegokolwiek innego kraju. Uff, skomplikowane, ale wykonalne.
ZIEMIA ZAKAZANA
Ze względu na swój status Naddniestrze nie może również należeć do żadnej organizacji takiej jako UE, Nato czy ONZ. Polska strona internetowa ostrzega też podróżnych z naszego kraju, że w razie ewentualnych problemów, konsul nie będzie mógł udzielić pomocy osobom znajdującym się na terenie państwa nieuznawanego przez Polskę.
Jedynymi krajami uznającymi niezależność Naddniestrza są kraje, które również mają status nieuznawanych. Są nimi Osetia Południowa i Abchazja (które znajdując się w granicach Gruzji) a także Górski Karabach (kraj, który już nie istnieje, a znajdował się w Azerbejdżanie).

Według moich obserwacji w Tyraspolu jest po prostu bezpiecznie, aczkolwiek jak w każdym kraju należy zachować podstawowe zasady bezpieczeństwa w podróży. Przestępczość tutaj w zasadzie nie istnieje, a na pewno nie jest wyższa, niż w innych krajach. W razie problemów zdrowotnych pamiętaj o ubezpieczeniu przed wyjazdem, najlepiej takim, które obejmuje Mołdawię. W Tyraspolu działa kilka szpitali, więc w razie czego możemy liczyć na pomoc medyczną.
TYRASPOL
Spodziewałem się skansenu, sowieckości i ogólnej degrengolady a zobaczyłem normalne, nieźle funkcjonujące miasto z ludźmi, którzy najwyraźniej całkiem nieźle się w nim czują. Miasto, które jest czyste, w którym znajdziecie zarówno budynek w którego wnętrzu można zostać zwerbowanym do ukraińskiej armii, jak również zakład krawiecki z powieszonym na ścianie portretem zbrodniarza Putina a także portrety rosyjskiego generała Suworowa, ukraińskiego poety Tarsa Szewczenki i mołdawskiego władcy Dimitrija Cantemira
Na banknotach, które służą jako waluta płatnicza w Naddniestrzu znajdziemy napisy w trzech językach: rosyjskim, ukraińskim i mołdawskim.

Tyraspol to jest po prostu bardzo przyjemne, ładne miasto, które potrafi zaskoczyć wieloma rozwiązaniami architektonicznymi w przestrzeni publicznej. W zasadzie to miałem wrażenie, że jestem w normalnym, zachodnioeuropejskim kraju, tyle że z dużo lepszymi cenami. Szczerze mówiąc w stolicy Mołdawii podobało mi się znacznie mniej, niż w stolicy Naddnistrza. Bardzo doceniłem ludzi, ich otwartość i życzliwość w zasadzie na każdym kroku.
Podczas spaceru ulicami Tyraspola trafimy na kilka historycznych budynków, w których mieszczą się najczęściej państwowe urzędy, ale w centralnym punkcie znajdziemy także górujący nad miastem pomnik Lenina, który spokojnie sobie tutaj stoi, nikomu nie przeszkadzając i nikt go nie burzy. Po drugiej stronie ulicy z kolei znajdziemy czołg z bardzo ciekawą historią, przywieziony wprost z pola działań wojennych przez wieloma latami. Napis na czołgu dumnie głosi „za ojczyznę”. Każdy walczył wtedy wtedy za swoją ojczyznę przeciwko wspólnemu wrogowi.
Oto fragment filmu, w którym jeden z bohaterów mówi o tym dokładniej.
В бой идут одни старики – Мы же сегодня над моей Украиной дрались! – YouTube
Ciekawostką jest również marka Sheriff, która wydaje się być niemalże właścicielem Naddniestrza, tyle ma pod sobą branż. Pod jej logiem znajdziemy stacje benzynowe, sklepy, restauracje a nawet…. zakład produkujący oryginalny, lokalny kawior. Największą budowlą z logo Sheriff jest stadion piłkarski. Drużyna Sheriff Tyraspol to ciekawy twór, który występuje podczas zawodów razem z Mołdawią, o czym mogli się przekonać nasi nieudacznicy piłkarscy, którzy przez drużynę z Naddniestrza zostali w 2017 roku pozbawieni możliwości walczenia o europejski puchar. Sheriff jest również właścicielem destylarni Kvint, w którym produkowane są doceniane przez smakosz koniaki. Domyślam się, że to może być jedno z miejsc w Naddniestrzu, które cieszy się dużą popularnością wśród turystów i podróżników. Po destylarni organizowane są spacery, w trakcie których można dowiedzieć się więcej o technologii produkcji lokalnego koniaku. Generalnie Holding Sheriff obejmuje hotel «Rossija» z restauracją, fabryki kawioru Aquatir, koniakow Kvint oraz fabrykę tekstyliów Tirotex, a także – co zaskakujące – kompleks szklarniowy do uprawy róż.
W sklepach spożywczych w Tyraspolu znajdziemy wiele różnych produktów, jak w każdym normalnie funkcjonującym kraju. Zaskoczeniem było odnalezienie wśród nich wielu produktów polskich producentów. Zdecydowanie najlepiej radzą sobie w Naddniestrzu nasi producenci chemii domowej oraz słodyczy. Jest nasz Ludwik, Tutaj, są również czekoladki i cukierki od Mieszka.
Zawsze byłem zdania, ze najlepsze rzeczy zdarzają się przypadkiem. Tak było i tym razem. Szedłem po centrum Tyraspola wraz z Rastislavem i rozmawialiśmy po polsku. Nagle z naprzeciwka podeszła dziewczyna, która się z nami przywitała w polskim języku. Wyobraźcie sobie moje zaskoczenie. Od razu wyciągnąłem kamerę aby mogła Wam o sobie odpowiedzieć. Poznajcie zatem krótką historię przypadkowo poznanej w centrum miasta Tyraspol, w nieuznawanym państwie Naddniestrze krzewicielki polskiej kultury w takim właśnie miejscu. Anastasia Ardjomandi to pełna dobrej energii kobieta, która jest osobą urodzoną w Mołdawii, mieszkającą w Naddniestrzu, której rodzina pochodzi między innymi z ziem polskich. Zdecydowała się pielęgnować polską kulturę w tym „nieistniejącym” kraju w ramach Towarzystwa Kultury Polskiej „Jasna Góra” w Tyraspolu.
Zobacz również moją pełną relację z wizyty w Naddniestrzu:
Naddniestrze i jego stolicę każdego roku odwiedzają tysiące turystów i podróżników. Według oficjalnych danych ta liczba systematycznie rośnie. Władze Naddniestrza zauważają ten fakt i dostosowują możliwości dotarcia do tego kraju ułatwiając wszelkie procedury. Dzięki temu Naddniestrze staje się z roku na rok coraz bardziej otwarte na gości. Pamiętajmy jednak, żeby będąc już w Naddniestrzu, podobnie jak w każdym innym kraju szanować obowiązujące tam prawo i jego mieszkańców i nie szukać kłopotów tam, gdzie ich nie ma. Z takim podejściem bez wątpliwości wizyta w jednym z niewielu na świecie nieuznawanych krajów będzie przyjemnym i wartym wspominania doświadczeniem.


